<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Pieśń lodu i ognia &#124; Gra o tron &#187; recenzja</title>
	<atom:link href="http://piesnloduiognia.pl/tag/recenzja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://piesnloduiognia.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 24 Jan 2021 20:21:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.1.41</generator>
	<item>
		<title>Maurice Druon &#8222;Królowie przeklęci&#8221;</title>
		<link>http://piesnloduiognia.pl/maurice-druon-krolowie-przekleci/</link>
		<comments>http://piesnloduiognia.pl/maurice-druon-krolowie-przekleci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Oct 2015 17:09:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[George R. R. Martin]]></category>
		<category><![CDATA[Królowie przeklęci]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesnloduiognia.pl/?p=856</guid>
		<description><![CDATA[<p>Pięknie wydana przez wydawnictwo Otwarte seria książek „Królowie Przeklęci” autorstwa Maurice&#8217;a Druona to powieści, które oparły się upływowi czasu – przeczytamy w niej historie, których nie powtarza się w szkole. W pierwszym z trzech tomów znajdziemy powieści „Król z żelaza”, „Zamordowana królowa”, oraz „Trucizna Królewska”. Druon niczym wirtuoz przeplata prawdziwe historie z fikcją, tworząc wciągające... <a class="read-article" href="http://piesnloduiognia.pl/maurice-druon-krolowie-przekleci/">Czytaj &#8594;</a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl/maurice-druon-krolowie-przekleci/">Maurice Druon &#8222;Królowie przeklęci&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl">Pieśń lodu i ognia | Gra o tron</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Pięknie wydana przez wydawnictwo Otwarte seria książek <em>„Królowie Przeklęci”</em> autorstwa Maurice&#8217;a Druona to powieści, które oparły się upływowi czasu – przeczytamy w niej historie, których nie powtarza się w szkole. W pierwszym z trzech tomów znajdziemy powieści <em>„Król z żelaza”</em>, <em>„Zamordowana królowa”</em>, oraz <em>„Trucizna Królewska”</em>. Druon niczym wirtuoz przeplata prawdziwe historie z fikcją, tworząc wciągające i barwne ciągi wydarzeń.</p>
<p>Maurice Druon na podstawie urywków z zapisów kronikarzy średniowiecznej Francji próbuje odtworzyć obraz średniowiecznego państwa francuskiego, wraz z jego tajemnicami, intrygami jak i namiętnościami bohaterów. Wchodzi w świat dworskich intryg i dramatów.</p>
<p><em>W „Królu z żelaza” </em>wielki mistrz templariuszy rzuca klątwę na swoich gnębicieli. Umierając na stosie wypowiada w chęci zemsty złowieszcze i pamiętne słowa, które będą motywem przewodnim cyklu: <em>&#8222;Papieżu Klemensie!&#8230; Rycerzu Wilhelmie!&#8230; Królu Filipie!&#8230; Powołuję was przed Sąd Boży, przed którym zjawicie się w ciągu roku, aby otrzymać słuszną karę! Przeklinam was! Przeklinam was! Niech niech wasze rody będą przeklęte aż do trzynastego pokolenia!&#8230;&#8221; </em></p>
<p>Jednym z katów mistrza jest nikt inny, jak Filip Piękny, francuski władca, wnuk Ludwika Świętego &#8211; zwany tytułowym królem z żelaza. Król w obawie przed rosnącym majątkiem i wpływami Templariuszy postanawia zakończyć jego istnienie. Jaką cenę przyjdzie zapłacić Filipowi i samej Francji za wytępienie Zakonu, czy klątwa Mistrza Jakuba de Molay spełni się – tego nie wie nikt&#8230;</p>
<p>Już w <em>„Zamordowanej królowej”</em> dowiadujemy się, że potomkom Filipa nie wiedzie się najlepiej. Jego najstarszy syn, Ludwik Kłótliwy, to słaby i wątły władca. Jego żona, Małgorzata Burgundzka, nie ma oporów przed dorabianiem małżonkowi rogów, co skutkuje desperackimi staraniami króla w celu unieważnienia związku z niewierną żoną. W samym królestwie też nie dzieje się najlepiej. Głód, bieda, bunty poddanych&#8230;</p>
<p><em>„Królewska trucizna” </em>przedstawia nam historię Klemencji – młodej narzeczonej Ludwika, która w odróżnieniu od Małgorzaty była kobietą cnotliwą i piękną. Jej osoba to nadzieja króla na przerwanie klątwy i lawiny nieszczęść spadających na ród Kapetyngów sprowadzonej przez Wielkiego Mistrza Zakonu Templariuszy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em><a href="http://piesnloduiognia.pl/wp-content/uploads/2015/10/krolowie2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-876" src="http://piesnloduiognia.pl/wp-content/uploads/2015/10/krolowie2.jpg" alt="krolowie2" width="425" height="565" /></a> </em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>George R. R. Martin, autor słynnej „Gry o Tron”, którego to polecenie wręcz zmusiło mnie do sięgnięcia po <em>„Królów przeklętych”</em> tak podsumowuje wydanie:</p>
<p><em>„W Królach przeklętych jest wszystko. Królowie z żelaza, zamordowane królowe, bitwy i zdrady, kłamstwa i żądze, oszustwa, rywalizacja rodów, klątwa templariuszy, podmieniane niemowlęta, wilczyce, grzech i miecze, wielka dynastia skazana na upadek… A to wszystko (no, prawie wszystko) zaczerpnięte żywcem z kart historii. I wierzcie mi: rody Starków i Lannisterów nie mogą się nawet równać z Kapetyngami i Plantagenetami.</em></p>
<p><em>Bez względu na to, czy jesteś historycznym geekiem czy miłośnikiem fantastyki, od książek Druona nie będziesz się mógł oderwać. To prawdziwa gra o tron. Jeśli lubisz Pieśń lodu i ognia, pokochasz Królów przeklętych”.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>autor: Had</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Przeczytaj także: <a href="http://piesnloduiognia.pl/w-oczekiwaniu-na-wichry-zimy-krolowie-przekleci/" target="_blank">W oczekiwaniu na Wichry zimy: „Królowie przeklęci”</a></p>
<p>Dziękujemy Wydawnictwu Otwarte za udostępnienie książki do recenzji.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl/maurice-druon-krolowie-przekleci/">Maurice Druon &#8222;Królowie przeklęci&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl">Pieśń lodu i ognia | Gra o tron</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesnloduiognia.pl/maurice-druon-krolowie-przekleci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Recenzja: „Ogień nie zabije smoka”</title>
		<link>http://piesnloduiognia.pl/recenzja-ogien-nie-zabije-smoka/</link>
		<comments>http://piesnloduiognia.pl/recenzja-ogien-nie-zabije-smoka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Nov 2020 11:42:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Game of Thrones]]></category>
		<category><![CDATA[Gra o tron HBO]]></category>
		<category><![CDATA[Martin]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Wichry zimy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesnloduiognia.pl/?p=2044</guid>
		<description><![CDATA[<p>Od finału „Gry o tron” minęło już półtora roku. Opadł pył wojenny, przygasły emocje fanów i choć brak „Wichrów zimy” i „Snu o wiośnie” skutecznie blokuje szerszy dyskurs nad uniwersum stworzonym przez Martina, to chyba powoli możemy oczekiwać opracowań próbujących zmierzyć się z fenomenem, jakim przez ostatnie kilka lat była serialowa „Gra o tron”. „Gra... <a class="read-article" href="http://piesnloduiognia.pl/recenzja-ogien-nie-zabije-smoka/">Czytaj &#8594;</a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl/recenzja-ogien-nie-zabije-smoka/">Recenzja: „Ogień nie zabije smoka”</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl">Pieśń lodu i ognia | Gra o tron</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Od finału „Gry o tron” minęło już półtora roku. Opadł pył wojenny, przygasły emocje fanów i choć brak „Wichrów zimy” i „Snu o wiośnie” skutecznie blokuje szerszy dyskurs nad uniwersum stworzonym przez Martina, to chyba powoli możemy oczekiwać opracowań próbujących zmierzyć się z fenomenem, jakim przez ostatnie kilka lat była serialowa „Gra o tron”.<span id="more-2044"></span></p>
<p>„Gra o tron” była bowiem bez wątpienia fenomenem. Mało który serial mógł się pochwalić tak zaangażowanymi fanami i takim wpływem na popkulturę. W dobie telewizji internetowej, w której seriale oglądane są z pełną dowolnością, wyjątkowym zjawiskiem było jednoczenie się fanów w niedzielną noc, w oczekiwaniu na nowy odcinek udostępniany przez HBO.</p>
<p>„Ogień nie zabije smoka” Jamesa Hibberda jest dokładnie tym, co zapowiada okładka. Oficjalną historią pamiętnego serialu. Hibberd rozpoczyna narrację w 2008 roku, kiedy Benioff i Weiss wpierw musieli przekonać do swojej wizji Martina, a potem wytłumaczyć HBO, dlaczego warto władować dziesiątki milionów dolarów w serial fantasy. A był to czas, że na hasło „serial fantasy” pierwszym skojarzeniem była Xena Wojownicza Księżniczka, z całą sympatią dla Xeny. Po tym jak „Gra o tron” odniosła ogromny sukces aż nie chce się wierzyć, że jej byt wisiał na włosku, zwłaszcza po wyemitowaniu przed decyzyjnymi osobami fatalnego pilota serialu.</p>
<p>Nie jest to książka „żerująca” na popularności „Gry o tron”, zresztą na to byłoby o całe lata za późno. Po tym jak historia została do końca opowiedziana fandom trochę się rozproszył. Twórcy serialu wyręczyli Martina w odpowiedzi na najbardziej palące pytania, a wobec braku kolejnych książek z serii Pieśń Lodu i Ognia fanom zwyczajnie zabrakło paliwa do dalszych rozważań. Można też założyć, że wpływ na taki rozwój sytuacji miał słaby odbiór ostatniego sezonu wśród publiczności, zawiedzionej zaprezentowanymi rozwiązaniami fabularnymi oraz szybkością prowadzenia fabuły.</p>
<p>Czy warto zatem sięgać po „Ogień nie zabije smoka”? Moim zdaniem stanowczo tak. Nawet jeśli nie jesteście nerdami wykłócającymi się o etykę postępowania Stannisa Baratheona i bezbłędnie pamiętającymi kto wypowiada w serialu jaką kwestię, to taki rzut oka za kulisy serialu pozwala lepiej zrozumieć i sam serial, i aktorów, a także to, jak sezon po sezonie budowali swoje role. Hibberd oddaje głos wszystkim istotniejszym bohaterom, a oni opowiadają o relacjach pomiędzy postaciami, o swoim stosunku do odgrywanej roli i powiem szczerze, że wyjaśnianie motywacji zachowania poszczególnych postaci, a także przybliżenie jak dany aktor widział swojego bohatera, pozwala zmienić nieco swój stosunek do serialu. Ciekawi wątek identyfikowania się z odgrywanymi postaciami i w pewnym sensie czerpania z bohaterów Gry o tron w życiu codziennym.</p>
<p>Niemniej interesujące są motywy jakie kierowały postępowaniem producentów serialu. Hibberd bierze na spytki także ich, w efekcie sporo z serialowej „kuchni” zdradzają showrunnerzy i osoby zajmujące się reżyserią poszczególnych odcinków oraz produkcją. Wahania, kompromisy, reorganizacja była codziennością na pewnym etapie prac, a droga do ostatecznego produktu, jaki kojarzymy z ekranów telewizorów, była daleka i nie tak oczywista jak by się nam mogło wydawać. Zwłaszcza prace nad sezonem ósmym robią wrażenie rozmachem oraz tym, jak obciążające fizycznie i psychicznie były dla wszystkich zaangażowanych w ten projekt. Po lekturze końcowych rozdziałów aż człowiekowi głupio, że ostatni sezon „Gry o tron” nie wzbudził w nim większego uznania, skoro chłopaki i dziewczyny tak strasznie się przy nim napracowali.</p>
<p>Kawał dobrej roboty wykonano, bo dopiero podczas lektury książki uświadamiamy sobie, jakiej kreatywności wymagało przykrywanie niedostatków budżetu zwłaszcza w pierwszych sezonach. Ich wypowiedzi odpowiadają na zastrzeżenia fanów dotyczące w zasadzie wszystkich ośmiu sezonów serialu. Chyba nie będziecie zaskoczeni, jeśli powiem, że odpowiedzią na większość zarzutów jest budżet, natomiast książka dobitnie uświadamia, jak jedna decyzja wpływa na drugą w tak ogromnej produkcji.</p>
<p>Osobną zaletą są wypowiedzi G.R.R. Martina. Martin – przedstawiany w tekście jako autor oraz koproducent wykonawczy – mówi o swoich odczuciach w stosunku do serialu, ale też odwołuje się do swoich książek i swojej wizji bohaterów. Szczególnie cenne są uwagi na temat akcji serialu rozgrywającej się w momencie, w którym zabrakło literackiego pierwowzoru. Powtarza też pogłoski sprzed kilku lat o wysilonej pracy nad Wichrami, tak by zdążyć z kolejnym tomem przed premierą piątego bodaj sezonu.</p>
<p>Książka zdaje się potwierdzać to, co widzowie – zwłaszcza śledzący media społecznościowe aktorów grających w serialu – wiedzieli od dawna. Benioff i Weiss zebrali świetną ekipę, która lubiła się, współpracowała ze sobą ale i dobrze się ze sobą czuła i bawiła. Aktorzy zgodnie przyznają, że śmierć granej przez nich postaci była ciężkim przeżyciem (ale też mało kto był zawiedziony losem, jaki przypadł w udziale poszczególnym bohaterom) i że ciężko było się rozstać z ekipą, z którą przez całe lata spędzało się więcej czasu niż z własną rodziną.</p>
<p>„Ogień nie zabije smoka” liczy sobie ponad 500 stron i aż trochę szkoda, że książka tak szybko się kończy. Opowieść o ostatnim sezonie wydaje się mieć równie szybką akcję co sezon ósmy, natomiast bohaterowie przepytywani przez Hibberda mówią na tyle interesujące rzeczy, że chętnie poczytałabym obszerniejszą wersję książki. Niemała w tym zasługa Marcina Mortki, który pozycję tę przetłumaczył, a ponieważ Mortka zajmuje się nie tylko tłumaczeniem ale i pisaniem, to znać że dobrze czuje język i potrafi sprawić, że książka czyta się sama.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Asia Witek</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>James Hibberd<br />
<strong>Ogień nie zabije smoka</strong><br />
tłum. Marcin Mortka<br />
wyd. WAB / GW Foksal<br />
stron 527 + w środku trzy wklejki z kolorowymi zdjęciami z planu<br />
cena: 59,99 zł</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl/recenzja-ogien-nie-zabije-smoka/">Recenzja: „Ogień nie zabije smoka”</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl">Pieśń lodu i ognia | Gra o tron</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesnloduiognia.pl/recenzja-ogien-nie-zabije-smoka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W oczekiwaniu na Wichry zimy: „Królowie przeklęci”</title>
		<link>http://piesnloduiognia.pl/w-oczekiwaniu-na-wichry-zimy-krolowie-przekleci/</link>
		<comments>http://piesnloduiognia.pl/w-oczekiwaniu-na-wichry-zimy-krolowie-przekleci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Oct 2015 21:57:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[George R. R. Martin]]></category>
		<category><![CDATA[Królowie przeklęci]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesnloduiognia.pl/?p=862</guid>
		<description><![CDATA[<p>Seria „Królowie przeklęci” nie jest obca fanom Pieśni Lodu i Ognia. George Martin od lat w wywiadach konsekwentnie podkreśla swoją sympatię dla dzieła Maurice&#8217;a Druona, doceniając żywą akcję pełną niespodziewanych zwrotów i wskazując, że prawdziwa historia ma do zaoferowania znacznie więcej niż literatura fantasy. Po rekomendacji Mistrza – z której zresztą nasz wydawca skorzystał, zamieszczając... <a class="read-article" href="http://piesnloduiognia.pl/w-oczekiwaniu-na-wichry-zimy-krolowie-przekleci/">Czytaj &#8594;</a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl/w-oczekiwaniu-na-wichry-zimy-krolowie-przekleci/">W oczekiwaniu na Wichry zimy: „Królowie przeklęci”</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl">Pieśń lodu i ognia | Gra o tron</a>.</p>
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Seria „Królowie przeklęci” nie jest obca fanom Pieśni Lodu i Ognia. George Martin od lat w wywiadach konsekwentnie podkreśla swoją sympatię dla dzieła Maurice&#8217;a Druona, doceniając żywą akcję pełną niespodziewanych zwrotów i wskazując, że prawdziwa historia ma do zaoferowania znacznie więcej niż literatura fantasy. Po rekomendacji Mistrza – z której zresztą nasz wydawca skorzystał, zamieszczając odpowiedni slogan na okładce oraz poprzedzając kolejne tomy wstępem pióra G. R. R. Martina – nie można było nie sięgnąć po książkę. Zwłaszcza, że Wydawnictwo Otwarte zlitowało się nad polskim odbiorcą (lub jak kto woli: dobrze wyczuło koniunkturę na rynku) i wznowiło cykl. Chwała im za to, bo skompletowanie wcześniejszych wydań graniczyło z cudem.</p>
<p>W <a href="http://piesnloduiognia.pl/maurice-druon-krolowie-przekleci/" target="_blank">pierwszym tomie</a> akcja rozkręcała się powoli. Owszem, były intrygi, zaczęła się rywalizacja o władzę i wpływy, ale przynajmniej z początku człowiek mógł się zastanawiać, czym u licha ten Martin tak się zachwycał. Lektury nie ułatwiała stylizacja językowa (pamiętamy, że mamy do czynienia z powieścią historyczną), ale po pewnym czasie akcja wciągała na tyle, by przestać zwracać uwagę na afektowane wypowiedzi niektórych bohaterów. Jeśli już o bohaterach mowa – fan „Gry o tron” jest przyzwyczajony do mnogości pierwszo, drugo i trzecioplanowych postaci oraz setek obco brzmiących nazwisk, przewijających się przez powieść, ale przyznaję, że przez pierwsze rozdziały byłam nieco zdezorientowana, kto jest kim i jak jest spokrewniony z pozostałymi bohaterami. Wprawdzie na końcu książki znajdziemy drzewa genealogiczne ważniejszych rodów, ale zaglądanie tam jest podobne do wertowania kolejnych tomów Pieśni Lodu i Ognia, gdy nie skończyło się jeszcze poprzedniego. W rezultacie człowiek znienacka dowiaduje się, kto w którym roku umarł. Owszem, do bohaterów „Królów przeklętych” również nie należy się emocjonalnie przywiązywać.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jeśli pierwszy tom powoli oplatał czytelnika intrygami, angażując w dworskie wojenki i konflikty między możnymi tego świata, to tom drugi od razu wrzuca odbiorcę w akcję, w której stawką jest tron, a walczący nie cofną się przed niczym, by w tej potyczce zwyciężyć. Przekupstwa i podstępy są dla naszych bohaterów codziennością, podobnie jak szantaże i nagłe zmienianie stron. Wielu nie zawaha się przed zamordowaniem przeciwnika lub całkiem niewinnych osób, które miały pecha znaleźć się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Wprawdzie bohaterowie „Królów przeklętych” zdobywają się od czasu do czasu na chwilę refleksji, zastanawiając się, na ile posiadana władza wpływa na deprawację osób rządzących, ale nie rzutuje to na ich dalszym postępowaniu. Naturalnie, nie tylko intryganci zaludniają karty powieści. Jak dobrze poszukać, znajdziemy trochę pożytecznych idiotów, poczciwych dworzan, wiernych żołnierzy, swarliwą teściową lub sympatycznego młodzieńca, ale na plan pierwszy wybijają się bohaterowie, którzy czynnie uczestniczą w wydarzeniach politycznych. W Pieśni Lodu i Ognia mamy dwóch mistrzów intrygi, w „Królach przeklętych” knują niemal wszyscy, niezależnie od wieku i urodzenia. Manipulacje i walka o władzę nie są tam wyłącznie domeną mężczyzn, kobiety grają o tron używając wszelkich dostępnych sobie środków i nietrudno dojść do pochopnego wniosku, że przy hrabinie Mahaut d&#8217;Artois nasza <a href="http://piesnloduiognia.pl/cersei-lannister/" target="_blank">Cersei Lannister</a> to niewinna dzieweczka.</p>
<p>Zaskakująca z początku mnogość bohaterów znajduje z czasem uzasadnienie, postacie wchodzą z sobą w dość zaskakujące relacje i nie można autorowi zarzucić, że jakiegoś bohatera wprowadził niepotrzebnie. Maurice Druon ma zresztą zwyczaj wybiegać od czasu do czasu do przodu z akcją, informując, ile lat życia zostało danej postaci, względnie co ją w niedalekiej przyszłości spotka. Zabieg ten raczej intryguje niż irytuje, chociaż są chwile, gdy czytelnik ma nadzieję, że może tym razem będzie jednak inaczej i autorska zapowiedź się nie spełni. Daremnie.<br />
Na plus należy też autorowi policzyć to, że nie opisuje drobiazgowo wszystkich wydarzeń, dokonując przemyślanej selekcji, efektem czego mamy szczegółowo opisane kolejne dni, a tuż obok całe lata podsumowane zaledwie kilkoma akapitami.</p>
<p><a href="http://piesnloduiognia.pl/wp-content/uploads/2015/10/krolowie1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-878" src="http://piesnloduiognia.pl/wp-content/uploads/2015/10/krolowie1.jpg" alt="krolowie1" width="622" height="467" /></a></p>
<p>Dla przeciętnego polskiego czytelnika średniowieczna Francja jest uniwersum – mam wrażenie – dość abstrakcyjnym. Kojarzymy dzieła Mistrza Le Goffa (który zresztą poświęcił obszerną pracę przywoływanemu często w powieści Świętemu Ludwikowi) i innych historyków z kręgów <em>Annales</em>, słyszeliśmy o wojnie stuletniej, Karolingach i Kapetyngach, ale nie mamy pojęcia o politycznych rozgrywkach na królewskim dworze. Pomijając osoby zafascynowane historią Francji, przeciętny czytelnik nie zdaje sobie sprawy, kto i kiedy zasiadał na francuskim tronie oraz w jakich okolicznościach został ukoronowany. I między innymi dlatego dajemy się wciągać bez reszty w snutą przez Druona opowieść. Trudno ocenić, ile w niej fikcji, a ile (ubarwionej) prawdy historycznej, ale wygląda na to, że popularna teza, iż najlepsze scenariusze pisze samo życie, potwierdza się po raz kolejny.<br />
Dla Amerykanina „Królowie przeklęci” mogli być objawieniem, historia Stanów Zjednoczonych zaczyna się dużo, dużo później, a wieki średnie mogą faktycznie przypominać realia znane z powieści fantasy. Dla czytelnika europejskiego relacja z walki o władzę nie będzie już takim novum, bo gdy zagłębimy się w historię średniowiecznych państw europejskich, to napotkamy tam na wypadki nie tak odległe od tych opiewanych przez Druona. Być może zaskoczeniem będzie świadomość, że historia jednego z największych królestw (a także dzieje papiestwa) daleka była od bezbarwności lansowanej przez szkolne podręczniki. Tam wszystko się kotłowało, grały namiętności, obracano potężnymi pieniędzmi, dopuszczano się zdrad i krzywoprzysięgano, szantażowano i mordowano. W walce o władzę nawet idealiści szybko tracili niewinność, jedno kłamstwo pociągało za sobą kolejne, a więzy krwi wcale nie gwarantowały bezpieczeństwa. Maurice Druon opisał te historie w sposób przepełniony pasją, zmieniając nudne historyczne referaty w historie, od których nie sposób się oderwać.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Maurice Druon<br />
&#8222;Królowie przeklęci&#8221; t. II<br />
(zawiera tomy &#8222;Prawo mężczyzn&#8221; i &#8222;Wilczyca z Francji&#8221;)<br />
wyd. Otwarte<br />
Kraków 2015<br />
str. 606<br />
cena 49,90 zł</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Asia Witek</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dziękujemy Wydawnictwu Otwarte za udostępnienie książki do recenzji.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl/w-oczekiwaniu-na-wichry-zimy-krolowie-przekleci/">W oczekiwaniu na Wichry zimy: „Królowie przeklęci”</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="http://piesnloduiognia.pl">Pieśń lodu i ognia | Gra o tron</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesnloduiognia.pl/w-oczekiwaniu-na-wichry-zimy-krolowie-przekleci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
