Teorie fanów potwierdzone przez 7 sezon „Gry o tron”

nocny król

Serial przegonił swój książkowy pierwowzór o kilka długości, dlatego coraz trudniej o teorie wymyślone przez czytelników na podstawie pozostawionych przez Martina poszlak i własnej, czytelniczej, intuicji. Tym większy też podziw należy się wszystkim tym, którzy lata temu byli w stanie przewidzieć przyszłe wydarzenia.

Sansa przyczyni się do upadku Littlefingera

Sansa Stark, chociaż jest jedną z najciekawiej wykreowanych przez Martina kobiecych postaci, jest też bohaterką która nie cieszy się popularnością wśród czytelników. Naiwna dziewczynka, nie mająca za grosz wojowniczej natury swej siostry, kochająca piękne suknie i romantyczne historie jest uosobieniem spokoju i dobrych manier. I doprawdy trudno było przypuszczać, że to ona przyczyni się do upadku tak wytrawnego gracza jakim jest Petyr Baelish. A jednak. Co ciekawsze, taki rozwój wydarzeń Martin sygnalizował już w „Nawałnicy mieczy” (rok wydania 2000).
A było to tak.

W „Nawałnicy mieczy” Arya Stark wędruje przez Dorzecze z Bractwem bez Chorągwi. Podczas jednego z noclegów ich obozowisko odwiedza karlica mająca dar przewidywania przyszłości. Kobieta widzi przyszłość w snach i opisuje zebranym wydarzenia, słusznie identyfikowane przez czytelników jako wesele Joffreya Baratheona:

Śniła mi się dziewczyna na uczcie. We włosach miała fioletowe węże, z których kłów skapywał jad. Potem przyśniła mi się znowu. Widziałam jak zabija straszliwego olbrzyma w śnieżnym zamku.

Fioletowe węże we włosach dziewczyny to ofiarowana Sansie przez Dontosa siateczka na włosy. Ex-rycerz sprezentował ją Starkównie pod koniec drugiego tomu, podpowiadając, że jest w niej zaklęta magia, sprawiedliwość, zemsta za ojca i powrót do domu. Faktycznie wśród fioletowych kamieni składających się na konstrukcję siateczki ukryta była silnie działająca trucizna, za pomocą której Olenna Tyrell wykończyła swego niedoszłego zięcia (o truciznach i medykamentach w PLiO pisała Maegi, polecamy ten artykuł).
Ale Martin nie byłby sobą, gdyby nie pozwolił sobie na odrobinę zabawy z czytelnikiem. Druga wizja karlicy, w której Sansa „zabija straszliwego olbrzyma w śnieżnym zamku” została urzeczywistniona pod koniec tomu III. Pamiętna scena budowania przez Sansę Winterfell ze śniegu, przerwana przez dziecinnego Robina Arryna, który wkroczył do zabawy ze swoją lalką, udając że to straszliwy olbrzym niszczący zamek, zniecierpliwiona Sansa, niszcząca zabawkę… Pozornie wszystko się zgadza. Ale wyćwiczeni przez Martina czytelnicy zadali sobie pytanie, czy na pewno o tej scenie śniła karlica? Kobieta, która wyśniła Krwawe Gody, śmierć Balona Greyjoya i pojawienie się Lady Stoneheart miałaby przejmować się kłótnią dwójki dzieci? Coś nie gra, prawda?

arya littlefinger

Fani dorobili zatem inną teorię do tej wizji. Pierwszym pytaniem było, który z bohaterów pasuje do opisu „straszliwy olbrzym”. Oczywistym skojarzeniem jest Gregor Clegane, ale z Górą Sansa nie miała żadnych interakcji (a Sandor, z którym w interakcje i owszem, wchodziła, mimo wszystko nie pasuje do charakterystyki „straszliwy olbrzym”). Uważni czytelnicy zwrócili uwagę na inny szczegół i uznali, że do proroctwa świetnie pasuje Petyr „Littlefinger” Baelish. Wprawdzie lord Baelish ma w herbie przedrzeźniacza, ale jest to jego osobisty herb. Jego dziadek pieczętował się bowiem głową Tytana z Braavos. Czy sympatyczny Petyr zasługuje na miano „straszliwego olbrzyma”? Jeśli uwzględnić fakt, że to on stoi za rozpętaniem wojny między Starkami a Lannisterami, która objęła większość królestwa, że to Baelish negocjował sojusz z Tyrellami (i przy okazji prawdopodobnie współpracował z lady Olenną w sprawie uśmiercenia Joffreya) oraz biorąc poprawkę na jego ostatnie działania w Dolinie to na powyższe pytanie odpowiedzieć można twierdząco. Czy w książce Sansa przyczyni się do upadku swego opiekuna w pełni świadomie czy niechcący tego na razie nie wiemy. Nie wiadomo również, czy Sansa osobiście zabije lorda Baelisha czy tylko za jej sprawą zrujnowane zostaną jego ambitne plany.

Serial w sposób łopatologiczny ukazał stopniową utratę zaufania Sansy do Baelisha, a w finale siódmego sezonu śmierć tego ostatniego, na którą skazała go Sansa Stark. Od Martina oczekuję większej finezji w zaprezentowaniu tego wątku i mam wrażenie że szanse na to faktycznie są, gdyż w prowadzeniu postaci Sansy serial i książka poszły kompletnie odmiennymi torami.

Starkowie powrócą do Winterfell

„Gra o tron” rozpoczęła się w Winterfell. Tu zjechali niemal wszyscy liczący się bohaterowie, by po kilku wprowadzających rozdziałach rozjechać się po świecie. W Winterfell wszystko się zaczęło, więc Winterfell powinno pojawić się w finale snutej przez Martina historii. Nie będzie więc zaskoczeniem, że czytelnicy oczekują, iż kolejnych tomach rodzeństwo Stark powróci do rodzinnego domu. Sytuacja na koniec piątego tomu Pieśni Lodu i Ognia przedstawia się następująco: Arya kontynuuje szkolenie w Domu Czerni i Bieli w dalekim Braavos, Sansa ukrywa się jako Alayne Stone w Dolinie u boku Littlefingera, Bran po długiej wędrówce dotarł do Trójokiej Wrony. Rickon Stark wraz z Oshą są prawdopodobnie na Skagos, a na ich poszukiwanie ruszył – na polecenie lorda Manderly’ego – Cebulowy Rycerz. A biedny Jon Snow leży w śniegu, potraktowany sztyletami przez swych braci z Nocnej Straży… Namiestnikiem Północy, a zarazem władcą Winterfell jest Roose Bolton. Boltonowie są starożytnym rodem, ale skądinąd wiadomo, że zawsze musi być Stark w Winterfell, zatem powrót rodzeństwa wydaje się być kwestią czasu.

Mur runie

Ten wątek leży w zakresie fanowskich domysłów w zasadzie od początku opublikowania Pieśni Lodu i Ognia. Oczywiście Martin przekonuje nas, że Mur jest nadzwyczaj solidną budowlą, której bronią nie tylko ludzie ale i ponadnaturalne moce. Zbudowany z pomocą magii Dzieci Lasu, zalicza się do budowli westeroskich, w których podstawy wpleciono potężne zaklęcia, uniemożliwiające niepowołanym przekroczenie tej bariery. W tomie III widzieliśmy Sama który pomaga Branowi przejść przez bramę w Nocnym Forcie, wiemy, że Zimnoręki nie był w stanie przejść pod Murem, ale wiemy też, że rozwój fabuły wymaga, by armia nieumarłych przedostała się na południe Westeros. W międzyczasie Martin wprowadzając wolnych ludzi pod dowództwem Mance’a Raydera wspomniał mimochodem o magicznym rogu zimy, którego głos ma mieć zdolność burzenia Muru. Ygritte mówi do Jona: Płaczę dlatego, że nie znaleźliśmy Rogu Zimy. Otworzyliśmy pół setki grobów i wypuściliśmy na świat pół setki cieni, ale nie znaleźliśmy Rogu Joramuna, który pozwoliłby nam zburzyć tę zimną ohydę!
W jaki sposób Mur zostanie unicestwiony tego nie wiemy, ale mamy podstawy podejrzewać, że Inni zajmą sporą część Westeros.
Daenerys we śnie widziała siebie jako Rhaegara, lecącego na smoku do bitwy nad Tridentem. Czekający na nią po drugiej stronie rzeki zbuntowani żołnierze uzurpatora mieli zbroje z lodu, lecz skąpała ich w smoczym ogniu i rozpuścili się, zmieniając Trident w ogromny, rwący potok. Ciekawe, że Dany widzi w śnie zbrojnych w zbrojach z lodu (skojarzenia z Innymi z którymi walczył Waymar Royce w prologu do pierwszego tomu są jak najbardziej na miejscu), chociaż podejrzewać można, że nic nie słyszała o Innych ani o Białych Wędrowcach. Sen snem, rozsądek podpowiada, że wysnuwanie daleko idących wniosków na jego podstawie jest pewnym nadużyciem. Ale wiecie, ten sen śni przedstawicielka rodu Targaryen, a skądinąd wiadomo, że wśród Targaryenów zdarzają się osoby mające prorocze sny (kłania się jedno z opowiadań o Dunku i Jaju). Wracając do Daenerys i jej sennej wizji, czytelnicy wywnioskowali z tego snu dwie tezy – że dojdzie do inwazji Innych na Westeros oraz że do ostatecznej bitwy między żywymi a nieumarłymi dojdzie w pobliżu Tridentu. Tutaj jeszcze jedna ciekawostka – od ujścia Tridentu niedaleko jest do Wyspy Twarzy, miejsca, gdzie przed wiekami podpisano pokój między ludźmi a Dziećmi Lasu. Na Wyspę Twarzy nikt nie zagląda, podobno nadal można spotkać tam Dzieci Lasu i wedle legend jest to jedyne miejsce na południu Westeros, gdzie przetrwały czardrzewa.

unviserion

Serial podpowiada, że Mur zostanie zniszczony przy użyciu magicznego stworzenia jakim jest smok. Czy w powieści Inni również wykorzystają smoka do zlikwidowania przeszkody? Nie jest to wykluczone, gdyż kolejna fanowska teoria powiada, iż

Nocny Król będzie miał swego smoka

Ta teoria to w zasadzie pobożne życzenia czytelników. Pewną podpowiedzią jest tytuł jednego z utworów G.R.R. Martina, adresowanego raczej do młodszego czytelnika. „Lodowy smok”. W „Tańcu ze smokami” Jon Snow w pewnym momencie porównuje zimny i porywisty wiatr do oddechu lodowego smoka, o którym kiedyś opowiadała mu Stara Niania. Jak wiemy, opowieści Starej Niani z czasem nabierają głębszego znaczenia, okazuje się, że mówią o rzeczach prawdziwie istniejących, choć przez obecnych mieszkańców Westeros zapomnianych.

Fani od wielu lat zastanawiają się, czy Innym uda się zabić (a następnie ożywić) jednego ze smoków Daenerys, czy raczej zdobędą smoka w inny sposób. Jedno jest pewne, obecność smoka po stronie „tych złych” daje nadzieję na przeciągnięcie wojny z Innymi i na wyrównanie szans w bezpośrednim starciu ze smokami Dany (które z dużym prawdopodobieństwem byłyby w stanie spalić armię nieumarłych w minutę osiem).

Serialowa śmierć Viseriona może być istotna jeszcze z innego powodu. Pamiętacie, co powtarzała Mirri Maz Duur? Za życie można zapłacić tylko śmiercią. Być może smok musiał zginąć nie tylko po to, by Nocny Król zyskał potężne narzędzie zniszczenia. Być może śmierć smoka była potrzebna do przełamania klątwy kapłanki i umożliwienia zajścia w ciążę Daenerys Targaryen.

Sam Tarly odnajdzie w Cytadeli ciekawe informacje

Nie wiem jak Martin to robi, ale dwa najmniej atrakcyjne z punktu widzenia większości fanów POVy stały się po czwartym tomie sagi rozdziałami, na których akcję najbardziej czekam. Oczywiście mam na myśli Sansę i Sama. W „Uczcie dla wron” Jon Snow wysyła Sama w daleką podróż. Pod pretekstem konieczności wykształcenia własnego maestra młody Lord Dowódca nakazuje mu wyruszyć w drogę do Starego Miasta, a jego towarzyszami są sędziwy maester Aemon oraz Goździk i malutki syn Mance’a Raydera. Tutaj kilka słów wyjaśnienia dla widzów serialu – Jon Snow doskonale wiedział kim był maester Aemon i obawiał się, że Melisandre zechce ofiarować Targaryena w rytuale R’hllorowi. Zagrożone było również życie dziecka Mance’a było ono bowiem również królewskiej krwi, dlatego Jon nakazał Goździk podmienić dzieci i zabrać ze sobą na wyprawę syna Króla za Murem. W ostatnim rozdziale tomu czwartego Sam dociera w końcu do Cytadeli i akcja się urywa.

W odróżnieniu od serialowej opowieści Sam prawdopodobnie nie będzie sam poszukiwał odpowiedzi na dręczące czytelników pytania (jak zabić Nocnego Króla i pokonać jego armię oraz kim są prawdziwi rodzice Jona Snow). Serialowy Sam może liczyć tylko na wsparcie Goździk i przyznać trzeba, że to właśnie ona wyszukuje kluczowe dane na temat pochodzenia Jona. W książce Samowi towarzyszy kilku nowicjuszy, z których co najmniej dwóch skrywa tajemnicę. Alleras wedle domysłów fanów nie jest chłopakiem, a kolejną córką Oberyna Martella, Sarellą Sand (Alleras to anagram imienia Sarella) i jako nowicjusz stara się zgłębić wiedzę zgromadzoną w Starym Mieście. Ciekawe dla czytelnika są motywy działania nowicjusza imieniem Pate. Pate ginie w prologu „Uczty dla wron” by ponownie pojawić się w ostatnim rozdziale tej książki. To nie jest błąd Martina, czytelnicy zauważyli, że pod postacią Pate’a przeniknął do Cytadeli jeden z Ludzi bez Twarzy, który wiele rozdziałów temu przedstawił się Aryi słowami Mężczyzna ma zaszczyt nosić nazwisko Jaqen H’ghar. Pate/Jaqen dysponuje wykradzionym kluczem, który otwiera wszystkie drzwi w Cytadeli. Czego tam szuka? Nie wiadomo. Ale przyznacie, że obecność Jaqena oraz jednej ze Żmijowych Bękarcic dobrze rokuje dalszym POVom Sama. Niech Was też nie zwiedzie serialowy wizerunek córeczek Oberyna, w powieści są to nadzwyczaj barwne osoby, które powinny nieźle namieszać w fabule. Wracając do Cytadeli, kolejnym potencjalnie istotnym bohaterem jest Leo Tyrell, krewny Mace’a Tyrella, chłopak bezczelny ale bardzo spostrzegawczy. Cała gromadka pobierała nauki pod okiem arcymaestera Marwyna, nauczyciela zafascynowanego magią, który błyskawicznie zareagował na wiadomości dostarczone przez Sama i udał się w podróż do Daenerys. Do tego dodajmy iż w Cytadeli w Starym Mieście znajduje się największa westeroska biblioteka i możemy być pewni, że zajęcia książkowego Sama w „Wichrach zimy” nie będą się sprowadzać wyłącznie do opróżniania nocników. Jakie wiadomości odkryje Sam w czeluściach bibliotecznych korytarzy? Na to pytanie musimy poczekać co najmniej do opublikowania Wichrów. A nie tylko ja mam nadzieję, że jest na co czekać.

Bonus: Sezon szósty potwierdził R+L, sezon siódmy przyniósł J+D

Teoria fanów R+L=J została w dwóch ostatnich sezonach dobitnie potwierdzona. Z serialu dowiedzieliśmy się, że Rhaegar Targaryen unieważnił swoje małżeństwo z Elią Martell i wziął cichy ślub z Lyanną Stark. Pytanie o to, czy Rhaegar poślubił Lyannę pojawiało się na czytelniczych forach od dawna, odpowiedź serialowa nie satysfakcjonuje jednak fanów sagi, gdyż rozwiązanie to stoi w pewnej sprzeczności z książkową kreacją Rhaegara. Rhaegar przedstawiany jest w relacjach pamiętających go osób jako ideał rycerza, człowiek prawy i honorowy. Trudno uwierzyć, by lekką ręką oddalił on żonę z którą miał dwójkę dzieci, zwłaszcza że w dalszej części konfliktu u boku Rhaegara staje armia Dorne. Znów na ostateczną odpowiedź przyjdzie nam czekać do czasu, aż Wichry zimy pojawią się na półkach księgarń, tymczasem fani przekonani o legalnym pochodzeniu Jona mogą się czuć usatysfakcjonowani.

jon dany

Mniejszą satysfakcję odczuwać można wobec romansu Jona i Daenerys. Między aktorami nie ma nawet ułamka tej chemii jaką można było wyczuć między Jonem a Ygritte, natomiast sam romans nie wynika z rozwoju akcji, a pojawia się dlatego, że tak przewidziano w scenariuszu. Wielu fanów twierdziło, że romans między Jonem a Daenerys jest rozwiązaniem fabularnym nie pasującym do G.R.R. Martina i tu najwyraźniej czeka ich kolejne rozczarowanie, gdyż wiele wskazuje na to, że monumentalna Pieśń Lodu i Ognia to nic innego jak dzieje Jona Snow i Daenerys Targaryen. Taka interpretacja tytułu sagi wydaje się wielu czytelnikom zbyt banalna i za mało epicka, ale z ostatecznym rozstrzygnięciem musimy poczekać na dwa ostatnie tomy serii.

 

Asia Witek
fot. mat. prasowe HBO

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>